pytania

Im robię się starszy, tym wyraźniej widzę, że na naprawdę głębokie pytania możliwych jest wiele różnych odpowiedzi. Są jak diament. Każda z powierzchni rzuca nieco światła na prawdę. Więc nie wiem kim jestem…

~ Gregory Chaitin w książce Heretycy, buntownicy, wizjonerzy autorstwa Karola Jałochowskiego

Zmiany, zmiany, zmiany

Na początku października adres bloga myfulness.com przestanie działać. Będzie on dostępny w nowej lokalizacji https://myfulness.zrelaksowany.pl

Ostatnio moja aktywność tutaj mocno spadła. Bardziej przeżywałem do wewnątrz niż na zewnątrz – stąd po prawie pięciu latach zdecydowałem, że nie będę przedłużać domeny na kolejny rok.

W tym momencie nie wiem co będzie dalej. Być może zostanie jako archiwum minionych przeżyć, a może pojawi się coś zupełnie nowego… zobaczymy.

KOŁO

zatoczyłem koło
nie jest mi wesoło
ani smutno

coś do mnie dociera
choć czasem doskwiera
gdy głowę utną

stoję
a pociąg jedzie
ziemia się kręci
droga mleczna płynie
wszechświat się rozszerza

nie ujarzmię tego zwierza
raz spłoszony wielkim wybuchem
niesie nas wszystkich

a kiedy spadniesz zmęczony ruchem
polecisz bezszelestnie w górę
w spokojnej ciszy

sen na

sen mi się śni
niezależnie od nocy
i dni
a myślałem żem przebudzony

wezmę więc kocyk
albo prześcieradło
nakryję ducha
gdyby lunatykujące ciało spadło

patrz
słuchaj
i wiedz – to wszystko mary
śnię ten sen
czasem świadomie
chwilowe zen
w mojej komie

święto flagi

Dziś o świcie
przypłynęło do mnie morze
szumiąc niezbyt skrycie
pomyślałem
a może
złudzenia tylko tworzę?
Przecież spałem!
Zgiń! Przepadnij nocna maro!
O boże!
Naprawdę wokół mokro i szaro!
A ja sam w łupince świadomości
co przecieka…
Nie ma gdzie uciekać

Poddaję się rzeczywistości
nie jestem przecież z cukru
chociaż’m słodki
robię żagiel z białej flagi
płynę dalej nagi
jaźni środkiem

święto pracy

chleb moczony w wodzie
o słońca wschodzie
chrzęst myśli pod zębami czasu
zużyta maszyna – coraz więcej hałasu

jesteśmy niewymienni
podparci kijami myśli
albo ich braku

w ignorancji niezmienni
bośmy przyszli
bez strachu

co mi jeszcze trzeba
oprócz tego chleba
zbyt twardego nieco
nim się kruki zlecą?

może krótkiej chwili
w ciszy
tej jednej kropli…

Gra w itacje

Mają silną grawitację
i zawsze rację
Zbliżają się wciąż do siebie
lecz odległość nie maleje
co się dzieje?

Jedno spada
drugie ucieka
to nie jest wada
tamto nie kaleka
kręcą się w kółko
niezrozumienia
jak pory roku!
Ciągle się zmienia!

Ziemia i Księżyc – układ kosmiczny
taki odwieczny związek karmiczny
mijają tysięczne doby
a oddziałują na siebie
w te same sposoby

To normalne – są częścią wszechświata
gdzie wszystko dookoła siebie lata
dobrze że w bezpiecznej odległości
bo kolizje nie są źródłem radości

śledzie

W morzu martwym pływały dwa śledzie
O jedzenie się nie martwiły
„Jakoś to będzie”
mówiły
i miłością żyły

Morze w końcu wyschło na wiór
Śledzie odpłynęły ostatnią z dziur

Zrządzeniem losu dziwnym
trafiły w czerwone morze
Jaka tu dziwna woda! O boże!
A fuj! Kochany mój!

Rybom naiwnym
opowiadały o życiu na słonej pustyni
a oni jedyni!
Co rusz się nabijały
na brak zrozumienia
Miałki swą różnorodnością ten akwen cały
stwierdziły

Do widzenia!

Tunelem w czasoprzestrzeni
wpłynęły w morze czarne
myśląc że to coś zmieni
i owszem!

Na przeżycie szanse marne
w tej otchłani czarnej dziurze
za to na utratę zmysłów
całkiem duże

Pogubiły się w ciemnościach
tlą się w nich nadzieje małe
że rozwiążą swe problemy
kiedy trafią w morze białe

Cóż z tego
przecież nie znają tam dróg
nie mają nawet nóg
lecz to nie przeszkadza marzyć
że przecież wszystko może się zdarzyć

kraj-obraz

kraj-obraz
obraz kraju
w którym ludzie narzekają
raz po raz

chociaż nie chcę
mnie dopada
ego łechce
dobrze gada
w środku nas

a potem kac
płaskim jak plac
brudny
choć sam moment taki cudny
nie chcę was!

bez obrazy
robiłem to wiele razy
lecz po dłuższym poście
męczą mnie tacy goście
mówię pass…