okno

okno
ok – no
tak – nie
chcę – nie chcę
wchodzę – wychodzę
patrzę i zamykam oczy
trwam i znikam
jestem jakaś dzika

umyję okno
wytrę do czysta
będę jak szyba
przezroczysta
zostanie tylko rama
ja sama

patrzę przez okno
nie widzę
gdzie się kończy i zaczyna
nie-doskonała mieszanina

otworzę okno
znika
bezpieczna przystań
granica nieuchwytna
rozpłynięta
na parapecie
jeden ruch
i
lecę