Go West

Goniąc zachodzące słońce
O długie cienie się potykam
Im bardziej pędzę, tym szybciej
znika

Gdzieś tam w Ameryce
Też zachodzi słońce
Po co wciąż tak pędzę na horyzontu
końce

Mógłbym tam pewnie mieszkać
I kusi mnie myśl ta
Sprowadziłbym rodzinę ukochanego
psa

Słońce już dawno śpi
I Księżyc za chmurami
Coś pusto na tej drodze jesteśmy
sami

Tuż przed świtem
Gdy śladu zorzy nie ma
Wydaje się że nowy dzień to marketingowa
ściema

(uuu)uf(fff)ać sobie

Uczę się ufać sobie
… w praktyce

Być spokojnym gdy
… horyzontu nie widzę
… nie wiem co za nim
Zanim się zganię
… dam sobie czas
… poczuję choć raz
Bliżej siebie być mogę
… nie wchodząc sobie w drogę
… z daleka, z bliska, znowu z daleka
Kto naprawdę żyje, nie czeka
… bo nie ma na co
… chwile z chwili na chwilę się tracą

Uczę się ufać sobie
… w tej chwili

na zielonej mili

za-ba-Wy

Grzebiemy badamy
Robaków szukamy

A duzi to widzą
Robaków się brzydzą
Z rękami czystemi
Z daleka od ziemi

Badamy grzebiemy
Się przy tym śmiejemy

To wnerwia tych ludzi
Niepokój w nich budzi
Że proste czynności
Przynoszą radości

To może się zmienić
Bo przecież na ziemi
Robaki i ludzie
W tym samym są cudzie

Może lecz nie musi
Nie warto tu dusić
Spróbują posmakują
Zrozumieją gdy poczują…
…albo i nie 😉

WRACAĆ DO DOMU, SZKODNIKI JEDNE!
WYSZOROWAĆ RĘCĘ, KĄPAĆ SIĘ I DO SPANIA!
TAKIE DUŻE A CIĄGLE W PIASKOWNICY!!!

Jest chemia

Jesteś (nie)zadowolony?
Wymieniaj elektrony, przyjmuj, wypuszczaj fotony
To w ruchu jest życie, o świcie

A może chcesz być doskonały?
Na orbicie komplet cały, starania nic nie dały
Poruszasz się wciąż tym samym torem, wieczorem

Masz dość idealizowania?
Twórz z innymi wiązania, otwarty do brania, gotowy do dawania
To płynie cudnie, w południe

Miej to
Nim atomy rozsypią się w kosmosu strony
Nim w nicości będziesz częścią całości
I ktoś poczuje się z Tobą zjednoczony
Lecz bez udziału Twojej świadomości

„Litost”…

… jest to bolesny stan spowodowany przez nagłe odkrycie własnej nędzy. Człowiek, który posiada szerokie doświadczenia na temat niedoskonałości natury ludzkiej jest dość odporny na wpływ „litosti”. Świadomość własnej nędzy jest dla niego czymś powszednim i niezbyt ciekawym. .

Księga śmiechu i zapomnienia ~ Milan Kundera