M.antra

Pokój miłość radość
Nie mam już dość, nie mam już dość
Pokój miłość radość
Przegryziona niezgody kość
Pokój miłość radość
Daleko daleko odleciała złość
Pokój miłość radość
Już nie uwiera mi w gardle ość
Pokój miłość radość
Niechęć odchodzi jak niechciany gość
Pokój miłość radość
Przeszywa mnie na wskroś
Pokój miłość radość
Moim marzeniom staje się zadość
Pokój miłość radość

<3

Prawdziwość naturalnym pięknem
Wstrzymuje czas
Całością i szczegółem
W nas

Zwykłość staje się cudem
Właśnie teraz
Niezwykłość bycia sobą
Otwiera

(os)TRE

Nie zdaję sobie sprawy ile jeszcze
w środku energii ukrytych
Nie uwolnią ich zewnętrzne deszcze
mimo okien do czysta umytych

TREści zaszyte
TREpy ubłocone
TREndy niezakańczane
TREsery niewyżyte
TREmy zaognione
TREny niewyśpiewane

wylatują jak popcorn na zbyt gorącej patelni
strzelają iskrami
walą piorunami
nieważne jak na co dzień jesteśmy dzielni
patrzymy na siebie
nie poznajemy się sami

Gdy już po burzy chmury odpływają
Choć wokół mokro wszędzie
od liści łez zerwanych
promienie słońca ciało rozgrzewają
już wiem, inaczej BĘDZIE
mam TO w sercu zapisane