Listy do A.

Jak by nie było Agnieszka
przecież mogłabyś mieszkać
oddychając pełnymi piersiami
otulając się zwiewnymi włosami..

Ale będąc jak kwiat
trochę zbyt delikatna na ten świat
chyba lepiej że Cię chroni
czaszka skina
kolczasta mina

Cieszę się że jesteś
Choć czasem zielone oko
Unosi brew wysoko
😛

per se (idy)

Samoistnie spełniają mi się życzenia
nie wtedy gdy mi zależy
wręcz przeciwnie – od niechcenia
aż nie mogę uwierzyć
czasem tylko coś lekko pomyślę
samą intencję w kosmos wyślę

A gdy tak bardzo chcę
afirmuję czuję i marzę
akurat wersję rzeczywistości tę
z pragnieniem na twarzy
wtedy raczej
jest zupełnie inaczej

Stoję na dachu
jest pięknie tak
a ja w strachu
myślę jak
ułożyć życzenie…

Bo przecież marzenia
są głowie układane
lecz najpiękniejsze zdarzenia
bywają zupełnie niespodziewane

(roz)mowa

Kiedy podniosłem głowę, nasze oczy spotkały się

– Cześć – powiedziałem – miło Cię znowu widzieć
uśmiech
– Wiesz co,  jak się tak uśmiechasz – zniżyłem głos – zastanawiam się często, o czym tak naprawdę myślisz, co jest tak głęboko, na dnie w Twoim sercu
– głowa przechyliła się lekko na bok, powieki lekko przykryły oczy
– … bo mam wrażenie – kontynuowałem – że ja Cię jeszcze do końca nie znam
źrenice rozszerzyły się,  powieki przestały mrugać
– Tyle lat, a ja dowiaduję się ciągle o Tobie nowych rzeczy, nie przestajesz mnie zaskakiwać. I to nie zawsze pozytywnie! – dodałem z przekąsem
oczy zamieniły się w szparki, zobaczyłem wyszczerzone zęby
– I co się tak kiełczysz? – warknąłem – ale przynajmniej nie ma nudy – skwitowałem pojednawczo
twarz uspokoiła się, rysy zmiękły
– I co ja mam z Tobą zrobić? – zapytałem retorycznie – nie ma wyjścia… potrzebujemy się dogadywać, akceptować to, co się zmienia, próbować zrozumieć, darzyć uczuciem, trzymać się razem – bo rozstać możemy się tylko raz, nie będzie powrotu…

Przerwałem, bo do łazienki niepostrzeżenie weszła żona

– Co tak się gapisz w to lustro? – zapytała podejrzliwie – Narcyz jakiś jesteś czy co?

Odwróciłem głowę z uśmiechem, nasze oczy spotkały się

– Wiesz co, jak się tak uśmiechasz – powiedziała nagle – zastanawiam się często, o czym tak naprawdę myślisz…

podróże kształcą

To nie na zewnątrz było ciemno…

Otworzyłem okiennice
aż razi światło w oczy
wyglądam na ulice
życie się t o c z y

Krętymi dróżkami lecz ciągle do przodu
aż się zorientowałem
że jestem mieszkańcem okrągłego grodu
gdy któryś raz to samo miejsce mijałem

Cieszyć się czy smucić? Pierwsze wybieram!
Kolejny wieczór na spacerze buty zdzieram
Zanim ostatecznie skoczę do wody
doświadczę do końca życia powody

Rzeczywiście ciemno wokół . . .

Lampa w oczach moim słońcem
w brzuchu spokój
serce gorące