wieczorem

Gdy będę kończyć życie
przecież to fakt
wyżyty należycie
niczym plik akt
lekko zniszczony
będę zadowolony

Już teraz to wiem
wieczorem
z kominkiem
z kocykiem
z humorem
w milczeniu
czując bliskość w płomieniu

Choć mógłbym pisać
bez końca
kartka się kurczy
z gorąca
znika wraz ze mną
cała treść

Do zoba

cześć

Bajka

Pewnego dnia w nocy w Pszczewie urodził się mały piesek. Miał na imię Gutek. Przyszedł wujek Marian i zobaczył małego pieska, który nie miał domu i przygarnął go do siebie. Gutek bardzo się ucieszył. Poszli razem do lasu przygotować dla Gutka dom. Ścieli kilka drzew, zrobili z nich deski, a z desek budę, którą Gutek pomalował własnym ogonem. Tak bardzo się cieszył! Miał swój dom! Wchodził do niego i wychodził ciągle…

Wujek Marian powiedział: Gutku, będziesz pilnował naszej posiadłości – i Gutek wziął to sobie mocno do serca. Siedział, pilnował, szczekał na wszystkich, nawet gryzł jak było trzeba!

Pewnego dnia w nocy przyszli złodzieje. Skradali się najciszej jak tylko mogli. Gutek spojrzał na nich jednym okiem, poczekał cichutko aż podejdą bliżej i… rzucił się na nich z całą siłą!!! Złodzieje uciekali aż im buty latały dookoła uszów! Wujek Marian był bardzo zadowolony. Poszedł do zamrażarki, wyciągnął wielką kość i dał Gutkowi jako nagrodę za skuteczną ochronę. Gutek zabrał kość do swojej budy i gryzł ją, gryzł aż usnął…

Bohaterowie odeszli, dzieci urosły, bajka zostaje w sercu…