stan wyjątkowy

codziennie nowy
stan wyjątkowy
lockdown w ustach
głowa pusta
palców patrole
przesuwam po czole
poddaję kwarantannie każdą myśl

to nic nie zmieni
nie zatrzyma wirusa
co daje susa
w porach czasoprzestrzeni

uczę się z nim żyć
zdejmuję z nadgarstka
godzinę policyjną
litery z naparstka
szczepionką mogą być

jeżeli zejdę na powikłania
jakby co
nie mam nic do dodania

sam

jestem sam
z moją kupą
uczuć i emocji
jednym to nie przeszkadza
innym śmierdzi
każdy swoje twierdzi

jestem sam
gdy wylewam z siebie strumienie
z przeżycia
w kolorze słońca
i tęczy
jedni to akceptują
innych to męczy

jestem sam
gdy zajadam potrawy
z różnych rodzajów trawy
ze smakiem
spotykam się ze zdziwieniem
lub atakiem

każde zwierzę społeczne
może być jednocześnie
łagodne lub niebezpieczne

przeciąg

przez otwarte okna i drzwi
przeciąg
snuje się niedbale
w dal
poruszając firanką
ale
nie mając siły by wydmuchać żal

na parapecie mucha
patrzy
lecz nie słucha
wiatr nogami jej porusza

złudzenie istnienia
i życia
w dźwiękach z oddali
Kiedyśmy przyszli?
Czy zawsześmy tu stali?

dziura

Urodziłem się z wielką dziurą
gdzieś w okolicach południowego zachodu
Najpierw się jej bałem
potem zasypywałem
Teraz jestem tym zmęczony
siedzę na jej skraju i dyndam nogami
Ogrodziłem żółto-czarną taśmą
by przechodnie nie powpadali
bo wygramolić się z niej
trochę trwa

Dziura
Na wylot
Na Antypody świadomości
Jak wehikuł czasu
Jakby się nie ustawić
zostaje z tyłu

Para

Gdy nie wiem co robić
Nie robię nic
Obserwuję i czekam
Choć w środku pies szczeka
Głęboko w gardle psa
Ciszaaaaaa

Znika wszelki dźwięk
Tracę cały wdzięk
Jestem zamrożony
Stopklatka

Wiem
kosztować mnie to może życie
jednak wybieram niebycie
niż szaleńczy rozpad na atomy

Zniknę jak obłoczek pary
po niewypowiedzianym słowie
tylko na chwilę poruszę powietrze
unoszone promieniem słońca