„Droga na sam szczyt…

…a tam nie ma nic” – brzmiało mi w głowie gdy  osiągałem kolejne cele, realizując ideę powtarzającą się w wielu publikacjach: „W życiu trzeba mieć jasno określone cele i dążyć do ich spełnienia!” Z utkwionym wzrokiem w oddalony cel biegłem ignorując to, co mnie spotykało po drodze, a po dotarciu na miejsce rozglądałem się za kolejnym wyścigiem…

Nie dewaluuję celów. Dzięki nim jestem tu, gdzie jest mi dobrze. Niektóre osiągnąłem, inne nie; obecnie chcę podejść do nich inaczej…

Pytam siebie: Jaki jest cel osiągania celu? Gdy robię coś bez celu, to też jest cel? A gdyby tak skupić się na drodze do celu, a sam cel traktować jako bonus, przy okazji?

…czy zadając pytania, celem moim jest uzyskanie odpowiedzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.